Pastor
START / PASTOR / BOHATER Z POBOCZA

Bohater z pobocza

"A Józef, mąż jej, będąc prawym i nie chcąc jej zniesławić, miał zamiar potajemnie ją opuścić. I gdy nad tym rozmyślał, oto ukazał mu się we śnie anioł Pański i rzekł: Józefie, synu Dawidowy, nie lękaj się przyjąć Marii, żony swej, albowiem to, co się w niej poczęło, jest z Ducha Świętego.  A urodzi syna i nadasz mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego."

Mt 1.19-21

Pamiątka narodzenia Jezusa, w której bezpośrednie wspominanie wchodzimy jest czasem zauroczenia świąteczną atmosferą. W centrum uwagi pozostanie Jezus. Dla niektórych będzie wspomnieniem dzieciny, zwierzątek w stajni, pastuszków, mędrców, Marii matki jego stojącej jakby w centrum i gdzieś na uboczu stojący Józef, nie pasujący do tego otoczenia.

Bohater, który szybko znika w cieniu wydarzeń, zepchnięty na bobocze historii narodzenia Jezusa. Przywołajmy tego bohatera, który umiał słuchać Boga.

Był człowiekiem prawym.

Zaręczony z Marią miał prawo snuć plany dotyczące wspólnego życia. Kiedy zaskoczyła go sytuacja, w którą wkroczył Bóg nie chciał pogmatwać życia Marii. Był człowiekiem prawym, nie chciał unieszczęśliwić swego życia i Marii. Marzył o rodzinie i nie mógł zrozumieć Boga w tej sytuacji. Chciał się dyskretnie wycofać i wtedy wkroczył Bóg przemawiając przez sen.

Są sny, przez które Bóg o czymś ważnym chce nam powiedzieć. Czy myślał o Nim, Mesjaszu? Był jednak człowiekiem prawym i zaufał, że Bóg nie wystawia go na drwiny i podejrzenia.

Chcę podkreślić tę cechę Józefa godną naśladowania.

Dlatego Józef został wybrany na męża Marii, bo był dojrzałym i prawym przed Bogiem. Wiara i życie nie rozmijały się, ale spotkały w praktyce.

Być posłusznym - może znaczyć mieć kłopoty.

Między pierwszym a drugim snem Józefa minęły prawdopodobnie dwa lata. Życie toczyło się według jakiegoś porządku: dom, praca, opieka nad Jezusem, pranie, gotowanie. W to ustabilizowane życie ponownie wkracza Bóg poprzez sen.

"A gdy oni odeszli, oto anioł Pański ukazał się we śnie Józefowi i rzekł: Wstań, weź dziecię oraz matkę jego i uchodź do Egiptu, a bądź tam, dopóki ci nie powiem, albowiem Herod będzie poszukiwał dziecięcia, aby je zgładzić."

Mt 2.13

Dlaczego usłuchałem Boga? Jeszcze tej nocy spakowali się i wyruszyli. Ich życie było w niebezpieczeństwie, może tylko zapewnił Marię – później ci wyjaśnię, teraz uciekamy.

Nie mówiła z wyrzutem – znowu miałeś sen – chyba przesadzasz. Pokornie poszła z nim. Wiedziała, że Józef rozpoznaje doskonale Boży głos.

 

Drodzy mężowie i żony czy czujecie się bezpiecznie w swojej drodze za Bogiem? Akceptujecie wolę Boga bez zastrzeżeń, czy na tym tle są nieporozumienia?

Posłuszeństwo Bogu może oznaczać, że niejedno mieszkanie zmienicie i niejedno miasto, jeśli Bóg was będzie chciał użyć. Posłuszeństwo Bogu to zawsze problem bo niesie zmiany.

Zatrzymali się w Egipcie, tym złowrogim kojarzonym z niewolą. Mijały miesiące, nie organizowali sobie życia na stałe, bo Józef oświadczył, że to tylko na chwilę. Bóg przyjdzie i znów da sygnał by wracać tam skąd uciekli.

Może Maria każdego dnia pytała Józefa, miałeś sen, wracamy, chcę do domu, naszego domu? Mijały miesiące i nic się nie zmieniało. Byli wygnańcami na obczyźnie. Może już zmęczony tymczasowością Józef myślał, czas się spakować i wracamy, ale ciągle nadsłuchiwał głosu Bożego. Polecenie brzmiało: „póki ci nie powiem”.

Być posłusznym, to kłopot. Nigdy nie próbujmy realizować planów w naszym życiu duchowym jeśli nam nie powie Bóg. Już wielu duchowych rozbitków krąży po świecie, bo myśleli, że spełniają Bożą wolę, ale realizowali tylko własne pomysły.

Był cierpliwy

Pewnego dnia Józef wstał inny. Maria już znudzona zadawaniem pytań tym razem milczała, ale Józef chodził od rana inny coś chciał powiedzieć a ona nie pyta. W końcu powiedział – WRACAMY!!!

Teraz był to powrót spokojny, mieli czas na przygotowanie się, wracali do domu, a u boku był bohater Marii.

Kiedykolwiek znajdziesz się w duchowym Egipcie, to zawsze możesz oczekiwać, że masz gdzie wrócić. Jest dom Ojca, nasza ziemia, nasza ojczyzna duchowa. Jeśli nasze życie prowadzimy z Bogiem, to zawsze czeka nasz dom.

Był rozsądny

Bóg nie zabrania używać rozsądku. Kiedy Józef zorientował się, że niebezpieczeństwo nie wygasło do końca – zawahał się. Józef nie był nawiedzonym entuzjastą, miał obawy, był odpowiedzialny za rodzinę.

Czwarty sen zamyka listę niezwykłych snów w życiu Józefa. Uspokojony i zachęcony, że nie wymknęło się Jego i Marii życie spod Bożej kontroli z ufnością udał się do Ojczyzny.

Józef dlatego został mężem Marii, bo umiał wsłuchiwać się w głos Boga. Maria i Józef byli wspaniałą żydowską parą małżeńską, pobożni i bojący się Boga. Jakim człowiekiem trzeba być by nie kłócić się z Bogiem, nie targować? Jakim trzeba być człowiekiem by stanąć pokornie na poboczu historii zbawienia, by nie przysłonić Tego, który narodził się by zbawić ludzi – każdego.

Pamiątka narodzenia nie jest banałem, sentymentalną legendą, ale życiem z konsekwencjami sięgającymi wieczności. Jesteśmy w drodze powrotnej do domu Ojca i jesteśmy zachęcani do chwały i uwielbiania Boga.

© 2004-2017 Kościół Zielonoświątkowy Zbór "BETEL" w Bydgoszczy. Wszelkie prawa zastrzeżone. Nasza strona internetowa korzysta z plików cookies. Wiecej informacji o polityce cookies